"Gotowanie powinno być sposobem na życie – samorozwojem – a nie pracą." Marco Pierre White

Pavlova lub mrożony tort bezowy


Od dawna miałam ochotę na przygotowanie tego wyjątkowego ciasta. Trochę się obawiałam efektu, gdyż mój piekarnik średnio się sprawdza jeśli chodzi o ciasta. Ale cóż, do odważnych kuchnia należy …. Jak na debiut, chyba wyszło nieźle :)
Przeglądając blogi, inspiracją były dla mnie szczególnie te dwa przepisy:

Składniki:

6 schłodzonych białek (białka zostały mi z przygotowania wcześniej jakiś potraw i przez ok. 2 tygodnie trzymałam je zamrożone)
300 gram cukru pudru
3 łyżki soku z limonki
1 łyżka budyniu śmietankowego
500 ml śmietany kremówki
250 g serka mascarpone
1 słoiczek konfitury wiśniowej (http://kuchnianiewyszukana.blogspot.com/2012/08/konfitura-z-wisni.html ), oczywiście może być gotowa konfitura
Sos czekoladowy:
½ tabliczki gorzkiej czekolady
2 łyżki miodu
2 łyżki cukru pudru
2 łyżki kakao
100 ml wody

Białka ubić na sztywną pianę, w trakcie ubijania, jak białka będą już prawie sztywne, dodawać cukier puder, budyń  oraz sok z limonki. Gotowa masa jest lśniąca i bardzo gęsta.
Wkładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, tworząc 2 równej wielkości okrągłe placki (uważać żeby się nie stykały ze sobą, bo masa trochę rośnie) i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, po 10 minutach zmniejszamy temperaturę do 150 stopni i z wierzchu przykrywamy blaty papierem. Pieczemy ok 1,5 godziny. Uchroni to bezę przed mocnym przyrumienieniem. Po upieczeniu studzimy w otwartym piekarniku.
Śmietanę ubijamy, dodając pod koniec mascarpone, do dosładzałam masy cukrem.
Na pierwszy blat wykładamy połowę masy śmietanowej, rozkładamy na niej połowę konfitury i przykrywamy drugim blatem. Rozprowadzamy na nim resztę masy i konfitury . Tak przygotowane podajemy od razu, albo wkładamy do zamrażalnika. Przed podaniem zamrożonej wersji, należy ciasto wyjąć ok. 40 minut wcześniej aby trochę „odtajało” i dało się ładnie pokroić. Gotowe porcje polewamy ciepłym sosem czekoladowym (wszystkie podane składniki wkładamy do garnka i gotujemy ok. 10 minut cały czas mieszając). Smacznego. 

6 komentarzy:

  1. Nigdy nie jadłam takiego deseru, ale jestem pewna, ze jest smakowity :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Debiut bardzo udany. Wygląda niezwykle apetycznie;)

    pozdrawiam serdecznie

    Malwinna

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł z mrożeniem. Nie próbowałam dotąd nigdy jeszcze mrozić bezy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Bez ryzyka nie ma zabawy ;)
    Udał Ci się ten debiut znakomicie :)

    OdpowiedzUsuń