"Gotowanie powinno być sposobem na życie – samorozwojem – a nie pracą." Marco Pierre White

Ser halloumi z grilla


Uwielbiam ten ser. Kiedy przygotowywałam go po raz pierwszy, nie mogłam się nadziwić, że ser położony bezpośrednio na grillu, nie roztapia się tylko tak efektownie przyrumienia. Można go przygotować zarówno na grillu ogrodowym jak i podsmażyć na patelni w domu. Mi smakuje w każdej postaci, nawet bez potrzeby przyprawiania, ale wiadomo jak to w kuchni, zawsze korci, żeby coś pokombinować… 






Składniki (2 porcje)

1 opakowanie sera halloumi
½ szklanki oliwy
1 świeża papryczka chilli
4 ząbki czosnku

Ser pokroić w plastry. Oliwę rozlać po równo do 2 miseczek. Do jednej dodać bardzo drobno poszatkowany czosnek, do drugiej papryczkę chilli. Do każdej miseczki dołożyć plasterki sera i wstawić do lodówki na ok. 1 godziny. W ten sposób zamarynowany ser kładziemy bezpośrednio na grillu lub na patelni i obsmażamy na rumiano. Smacznego.
 

Mus czekoladowo-cytrynowy



Chyba niewiele jest osób, które nie lubią czekolady. Ja jestem od niej uzależniona. Lubię każdą jej postać, ostatnio w książce Gina D’Acampo „Dieta Italiana” przeczytałam przepis na stosunkowo lekki deser czekoladowy. Trochę go zmodyfikowałam i oto on:









Składniki (2 małe porcje)

50 g gorzkiej czekolady
½ cytryny – wyciśnięty sok
1 jajko – białko i żółtko oddzielnie
2 łyżeczki brązowego cukru

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Żółtko z sokiem z cytryny i cukrem ubić na puszysty i gęsty kogel-mogel. Dodawać małymi porcjami do rozpuszczonej i lekko przestudzonej czekolady. Białko ubić w osobnej miseczce na sztywną pianę, delikatnie połączyć z masą czekoladową. Muz rozłożyć do 2 pucharków  i schłodzić w lodówce co najmniej 30 minut. Smacznego.
 

Mule według Gino D’Acampo



Czasami lubię kuchenne eksperymenty. Próbowanie nowych smaków, nowych potraw… poznawanie i kulinarne odkrywanie – zachwyci czy nie? Uwielbiam ryby, uwielbiam krewetki, nadszedł czas żeby się przekonać czy mule zyskają moje uznanie także. Rezultat? Mąż zachwycony, ja .. średnio. Mule to chyba nie do końca moja bajka, chociaż przygotowywanie i ten czas oczekiwania, co z tego wyjdzie, był naprawdę fajny. Za jakiś czas pewnie zrobię drugie podejście, może z innymi dodatkami „przemówią” i do mnie.
Ten przepis, z niewielkimi dodatkami pochodzi z książki autorstwa Gino D’Acampo „Buonissimo! Najlepsze potrawy kuchni włoskiej


Składniki (2 porcje)

800 gram muli (koniecznie muszą być świeże, używamy tylko tych szczelnie zamkniętych)
3 ząbki czosnku
1 mała cebulka
1 papryczka chili
400 gram krojonych pomidorów z sokiem (mogą być z kartonika)
50 ml wytrawnego wina białego
garść szczypiorku, sól, pieprz
3 łyżki oliwy

Czosnek obrać, pokroić w cieniutkie plasterki, chili i cebulę posiekać.
Na dużej patelni rozgrzać oliwę, wrzucić czosnek, cebulę i chili.
Mule opłukać, odrzucić otwarte, resztę włożyć do garnka, zalać winem i gotować ok. 10 minut, aż musze się pootwierają. Na patelnię dorzucić pomidory wraz z sokiem. Doprawić do smaku solą oraz pieprzem. Dusić na niewielkim ogniu kilka minut a następnie dodać mule z garnka oraz na koniec delikatnie przelać pozostały w garnku sos, pozostawiając odrobinę na dnie, by uniknąć dodania piasku. Całość dokładnie wymieszać, dusić jeszcze chwilkę, wyłączyć gaz i odstawić na kilka minut przed podaniem. Podawać posypane szczypiorkiem, z opieczoną bagietką, lub znakomitym włoskim makaronem. Smacznego.