"Gotowanie powinno być sposobem na życie – samorozwojem – a nie pracą." Marco Pierre White

Powidła śliwkowe

powidła ze śliwek


Jeśli chodzi o przetwory z owoców to te powidła są moim faworytem. Zawsze czekam na schyłek lata, bo wiem, że będę mogła zrobić sobie tyle powideł ile dusza zapragnie. Delektuję się nimi całą jesień, zimę, a czasami zostaje coś nawet na wiosnę, a potem znowu czekam na schyłek lata… Nie wyobrażam sobie bez nich świątecznego piernika, który przed pieczeniem dojrzewa miesiąc w lodówce (przepis na ten magiczny piernik podam Wam pod koniec listopada, bo wtedy zaczyna się go przygotowywać). W przepisie na powidła w rubryce składniki, można podać tylko: mocno dojrzałe śliwki węgierki i garnek z grubym dnem…  i ani trochę cukru!!!!!!!
Śliwki myjemy, pozbywamy się pestek, kroimy w ćwiartki. Napełniamy nimi cały garnek, do mojego wchodzi ok 3 kg śliwek i wychodzi z tego 5 słoiczków powideł. Garnek ze śliwkami stawiamy na małym ogniu i gotujemy: pierwszego dnia 3 godziny, drugiego dnia 3 godziny, trzeciego dnia 1-2 godzin – końcowy czas zależy od tego jak soczyste są Wasze śliwki, jeśli masa śliwkowa jest już bardzo gęsta i zaczyna przywierać, to znak, że należy zakończyć przygotowania. Pierwszego dnia, gdy śliwki puszczą sok, będzie to bardziej zupa śliwkowa, ale woda wyparuje i zostanie przepyszna aromatyczna i intensywna w smaku masa śliwkowa. Garnka nie należy przykrywać szczelnie pokrywką , musi być szpara, od czasu do czasu można także przemieszać od dna aby całość równo się dusiła. Mieszanie jest ważne szczególnie w końcowej fazie, aby wyczuć moment, kiedy masa zaczyna przywierać. Gorące powidła przekładamy do słoiczków i pasteryzujemy ulubioną metodą. Ja po prostu napełniam słoiczki „po sam czubek” i stawiam je do góry dnem aż do całkowitego wystygnięcia. Smacznego aż do wiosny :)

1 komentarz: